Dylematy młodych rodziców

Pojawienie się w rodzinie niemowlęcia to wielkie wydarzenie. Jedna z przełomowych chwil w życiu jego rodziców. Na pewien czas zostają oni odseparowani od reszty świata, co wynika z konieczności nieustannego zajmowania się noworodkiem. Z biegiem czasu powinno być łatwiej, choć bywa z tym bardzo różnie. Niektórym młodym rodzicom udaje się zachować zdrowy dystans i obronić przynajmniej część swojego „dorosłego” życia. Wychodzą ze znajomymi, wracają do pracy, zajmują się karierą. Dostrzegają bowiem, że na dziecku świat się nie kończy. Co prawda powiedzieć to na głos, to niczym wielkie przestępstwo. Niemniej jednak niektórzy faktycznie tak myślą. I bynajmniej nie czyni to z nich złych rodziców. Mówi się, że szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko. Mimo to niektórzy dorośli poświęcają się całkowicie dla swoich pociech. Rezygnują z rzeczy, które dawniej sprawiały im przyjemność lub przynosiły satysfakcję. Całą energię skupiają natomiast na dziecku. To już tak dobre nie jest, ponieważ prowadzi albo do całkowitego stłamszenia dziecka, albo wychowania osoby zupełnie niezaradnej życiowo. Niektórzy rodzice potrafią całymi godzinami debatować, jak często kupka u noworodka jest normalna. Jaka powinna być jej konsystencja, jaki kolor i tak dalej. Pół biedy, jeżeli na partnerów takiej dyskusji wybierze się innych rodziców. Często jednak tego rodzaju fascynującymi zagadnieniami zarzucani się znajomi, którzy dzieci dawno wychowali albo ich nie mają. I nie są taką tematyką zupełnie zainteresowani. Niestety nie wszyscy młodzi rodzice dostrzegają tę niechęć oraz to zakłopotanie. I dlatego nie zawsze są chętnie widzianymi członkami grupy towarzyskiej.

Bycie rodzicem nie musi sprowadzać się do rezygnacji ze swojego życia. Bardzo miło patrzy się natomiast na osoby, które poza rolą mamy czy taty widzą się także w innych zadaniach. Wciąż chcą się rozwijać zawodowo czy realizować własne pasje. Ktoś z boku może to uznać za egoistyczne zachowanie. A jednak taka postawa to świetny przykład dla samego dziecko. Jeżeli będzie wychowywane w duchu otwartości na świat i aktywnego podejścia, samo w przyszłości także będzie umiało bronić swojego patentu na życie. Długo po tym, jak jego rodzice przestaną się zastawiać jak często kupka u noworodka powinna występować, nastolatek i późniejszy dorosły będzie znacznie szczęśliwszy. Dzieci potrzebują uwagi, jednak jej nadmiar nie służy ani im, ani też samym rodzicom. O wiele rozsądniej wspierać swoje pociechy w byciu coraz bardziej samodzielnym. Jednocześnie zyskuje się więcej czasu dla siebie. Oczywiście wrzucanie wszystkich do jednego worka nie jest rozwiązaniem. Każdy powinien mieć prawo, by żyć po swojemu. Warto jedna szukać kompromisowych rozwiązań, ponieważ wszelkie skrajności raczej nie dają szczęścia. Bycie rodzicem to wspaniała rzecz, wielkie wyzwanie oraz szansa na spełnienie się w wymagającej roli. Nie należy jednak brać jej tak w stu procentach na poważnie. Swoją nadopiekuńczością robi się bowiem dzieciom sporą krzywdę i skazuje na bycie wiecznym maluchem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *